Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką cookies. Możesz okreœlić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglšdarce.
Inne serwisy: Lubartów Parczew
O czym mamy napisać?
redakcja@leczna24.pl
71 osób online

utwórz nowy profilprzypomnij hasło
REKLAMAreklama

Górnik zlany w lany poniedziałek

Opublikowano: 2015-04-07 08:31 Słów: 504 Wydrukowano: 2017-11-23 08:44

Lany poniedziałek okazał się mało szczęśliwy dla Górnika, który przegrał z Koroną Kielce 0:2.

Pierwsze akcje Górnika były skutecznie przerywane, ale nie przez obrońców Korony, tylko sędziego, który skrupulatnie odgwizdywał przypadki naruszenia przepisów. W 10. minucie Hasani trafił do siatki po dograniu Tomasza Nowaka, ale pomocnik Górnika pomógł sobie przy przyjęciu ręką. Nieco później szansę na trafienie mógł mieć Filip Burkhardt – tym razem jednak arbiter zasygnalizował pozycję spaloną Patrika Mraza, który do niego dogrywał.

Goście odpowiedzieli na to w 12. minucie. Sprawnie wymienili między sobą kilka podań na skraju pola karnego, zanim Jacek Kiełb dośrodkował prosto na głowę Luisa Carlosa. Dla niego to dogranie okazało się zbyt trudne, bo uderzył bardzo nieczysto, nie zmuszając nawet Sergiusza Prusaka do interwencji. Kwadrans później Brazylijczyk próbuje po raz drugi. Olivier Kapo wstrzelił futbolówkę tak, że wystarczyło dostawić do niej nogę, ale Carlos nie trafił nią w piłkę. Po nim, groźnie na bramkę Górnika uderzał jeszcze Rafael Porcellis, ale ostatecznie nie zobaczyliśmy w pierwszej połowie żadnego celnego strzału na bramkę.

W 47. minucie Łukasz Mierzejewski był chyba jeszcze myślami w szatni, bo wybił piłkę wprost pod nogi Porcellisa, pozwalając mu jeszcze raz napędzić strachu kibicom Górnika. Schemat z przyjęciem na klatkę piersiową i strzałem z woleja zza pola karnego powtórzył po drugiej stronie boiska Tomasz Nowak. Na posterunku był niestety Vytautas Cerniauskas.

Miejscowi kibice doczekali się w końcu gola w 66. minucie. Wtedy z indywidualną akcją ruszył Jacek Kiełb. Chwilę pokręcił się między obrońcami z Łęcznej, aż w końcu znalazł kawałek wolnej przestrzeni do oddania strzału. Prusak nie miał szans dosięgnąć wyśmienicie kopniętej piłki i Korona wyszła na prowadzenie. Była to dwusetna bramka stracona przez Górnika w historii jego występów w Ekstraklasie. Kiełb i jego koledzy poszli za ciosem. Strzelec bramki zamienił się w asystenta, gdy jego dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał z bliskiej odległości Kamil Sylwestrzak i to już cztery minuty po pierwszym trafieniu.

Górnikom zostało niewiele czasu na odrobienie dwubramkowej straty, na dodatek do tego potrzebne byłyby dogodne sytuacje. Ich niestety zabrakło – większość prób była nieco desperacka, jak uderzenie z dystansu Miroslava Bozoka w 74. minucie. Za to kiedy w końcu Grzegorz Bonin zagrał celną prostopadłą piłkę w pole karne, to Bozok uderzył za mocno. Na domiar złego, czerwoną kartkę po niepotrzebnym faulu na środku boiska obejrzał Marcin Kalkowski i ostatnie dziesięć minut goście grali w „dziesiątkę”.

Zamiast świętowania, zielono-czarnych czeka więc dziś smutny powrót do domu. Jeszcze bardziej wyboista wydaje się teraz ich droga do grupy mistrzowskiej. Dzięki zdobytym punktom, Korona wyprzedzi Górnika w tabeli, wskakując na dziewiątą pozycję.

reklama
Górnik Łęczna
 
Aby dodawać komentarze zaloguj się w serwisie
Dodaj pierwszy komentarz
REKLAMA

Wydarzenia

dodajzobacz wszystkie
Ogłoszenia:
Oferuję usługi Za darmo
Nieruchomości sprzedam działke w Łęcznej
Oferuję usługi Kompleksowe usługi brukarskie.
Buty, ubrania i biżuteria Futro naturalne rozm. 46-48
Nieruchomości M4 2piętro Bobrowniki
Nieruchomości SPRZEDAM Dom w Puchaczowie
11758 zarejestrowanych użytkowników · 71 osób online · 37596 postów na forum · 5326 artykułów · 16684 komentarzy w serwisie · 6265 zdjęć
DJC Media

Kontakt | Regulamin | Polityka cookies | Reklama Łęczna

Copyright © 2007-2017 • Leczna24.pl