
Nietrzeźwego 56-letniego Wiesława Z. pod jednym ze sklepów zauważył przechodzień. Poinformował o tym policję. Funkcjonariusze przybyli na miejsce, ale mężczyzny nie zastali. Wtedy wraz ze zgłaszającym rozpoczęli przeszukiwanie pobliskiego terenu. Po kilku minutach pijanego i śpiącego Wiesława Z. odnaleziono na polu, kilkaset metrów od sklepu.
Brak obojętności i reakcja drugiego człowieka uratowały 56-latka przed wychłodzeniem.
Pamiętajmy, że nie możemy obojętnie przechodzić obok osób, które potrzebują naszej pomocy – mówi Magdalena Myśliwiec oficer prasowy policji w Łęcznej. - Zwróćmy uwagę na bezdomnych, którzy w mroźne dni oraz noce przebywają bez dachu nad głową. Do grona osób, które warto mieć na uwadze należą także nietrzeźwi, którzy w mroźne dni bardzo łatwo stają się ofiarami pogody. -Jeden telefon do służb dyżurnych może uratować życie.podobny przypadek miałem w piątek jak szedłem do pracy. Znalazłem leżącego mężczyznę, sprawdziłem czy w ogóle żyje i zadzwoniłem na 112. Na początku przyjechał patrol policji, moje dane spisali i byłem wolny, więc poszedłem dalej. W czasie drogi przejeżdżała karetka na sygnale w kierunku tamtego zdarzenia. Sam Mam nadzieje że mu się nic nie stało ;) pozdrawiam
Ale to dziwne, że ludziom trzeba mówić o takich rzeczach. Rzekłbym nawet - przerażające! Był bardzo dobry artykuł nawet na onecie ostatnio o tym. Zauważyłem, że czasem nawet jak się nie bardzo wie co robić w danej sytuacji, po prostu lepiej się zatrzymać i zrobić zamieszanie. To powoduje, że inni też się zatrzymają, bo nie czują się osamotnieni. Wtedy ktoś zawsze coś wymyśli. Podobnie - dziwi mnie jak nie raz musiałem w autobusie budzić ludzi na końcowym przystanku wychodząc jako ostatni, po tym jak przeszło obok niego pół autobusu ludzi i nikt nie zareagował...
rzeczywiście jest problem też ze służbami, ale ostatnio widziałam mężczyznę- leżał na oblodzonym chodniku, kilka osób przeszło, obejrzało się na niego i poszło dalej. zadzwoniłam po pogotowie- było po 20 minutach. także nie wiem czy ten czas jest dobry czy zły
przykład z życia: starszy mężczyzna upada na chodnik (ślisko więc się zdarza) widzą to młodzi i starsi nikt nie podejdzie nikt nie pomoże przechodzą obok, choć pan prosi o pomoc ludzie go MIJAJĄ .... tak oto przez około 15 minut mój ojciec "błagał" o pomoc, w końcu jedna MŁODA kobieta podeszła pomogła wstać a następnie zadzwoniła po karetkę ponieważ stłuczenia okazały się na tyle ciężkie że nie pozwalały na normalne poruszanie się (skończyło się na mocnym obiciu biodra)
Dla skontrastowania sprawy podam przykład sprzed ok. 2 tygodni. Bliska mi osoba zauważyła na Warszawskim dworcu bezdomną kobietę leżącą nieruchomo na ławce, niereagującą na "poszturchiwania". Ciepło nie było, więc zadzwoniła na policję, żeby przyszli z posterunku dworcowego sprawdzić. Potem już w pociągu chyba z 2 razy wydzwaniało do niej pogotowie "ratunkowe" z niecenzuralnymi słowami zarzucając jej, że niepotrzebnie służby wzywała itp itd. Nie dość, że dyspozytorka zamiast powiadomić posterunek, wysłała karetkę, to jeszcze w taki sposób nasze "służby" reagują na sygnały obywateli. I jak tu ma nie być znieczulicy?
niestety jak pokazują statystyki coraz mniej osób pomaga innym. myślę że to kwestia wychowania.