
Z wywietrzników na dachu wydobywały się kłęby „dymu” którymi okazała się para wodna.
-Osoba wzywająca w dobrych intencjach straż pożarną nie wzięła pod uwagę, że w środku szkoły jest cieplej niż na zewnątrz, a para z basenu na dworze będzie tworzyła kłęby – tłumaczy dyrektor Andrzej Grzesiuk. - Cieszy jednak, że ludzie reagują i nie są obojętni w takich sytiacjach.
i bardzo dobrze się stało z tym alarmem - właściwa reakcja, tym razem na szczęście nic się nie stało, ale trzeba być czujnym. Lepiej dmuchać na zimne, bo przecież mogło być inaczej: pożar, a nikt nie zadzwonił. Szacun za reakcję i czujność!