
Wiosenne roztopy oprócz nieczystości odsłoniły także kilka dni temu wielką dziurę przy jednej z posesji na ulicy Jagiełki. Okazała się nią nieczynna, głęboka studnia, pozostałość po dawnym gospodarstwie. Prawdopodobnie studnia kiedyś została przykryta deskami, a następnie osypana ziemią i tkwiła przez lata w swoistym ukryciu.
Dzisiaj na miejsce przyjechali robotnicy, aby dziurę zasypać. Jednak zaraz po rozpoczęciu prac szybko ją przerwali. Ze studni zaczął wydobywać się cichy, ledwo słyszalny głos.
Na jej dnie leżał pies. Zwierzak ostatkiem sił wołał o pomoc. Na miejsce wezwano Straż Pożarną, która czworonoga starała się uratować. Psa postanowiono uwolnić przy pomocy liny, ponieważ zejście człowieka do środka groziło usunięciem się ścian studni.
W tym czasie na miejsce jechał już hycel, ponieważ ciężko było określić od jak dawna pies znajduje się w studni i w jakim jest stanie.
Po kilku minutach strażacy uwolnili zwierze, które zszokowane i osłabione zaczęło wracać do normalności. Pies samodzielnie stał na łapach. Szybo podano mu wodę, a po chwili siedział już w samochodzie do schroniska. Tam został wykąpany i przebadany.
Nie wiadomo czy pies do studni wpadł sam czy został tam wrzucony oraz jak długo tam przebywał. Pewnym jest natomiast, że szczęśliwiec potrzebuje teraz przytulnego domu i opieki za którą właścicielowi odwdzięczy się wielką psią miłością.
Cała akcja była przeprowadzona bardzo sprawnie. Od momentu zawiadomienia przez robotników o psie do momentu jego podróży do schroniska minęła niecała godzina.
Chwilę później studnia została zasypana. Całe szczęście, że nie wpadł do niej żaden człowiek, bo mogłoby to skończyć się tragicznie.
W sprawie pieska prosimy dzwonić pod numer tel. 505 123 069Popłakałam się tak mi jego szkoda,tak patrzył na strażaka na zdj. 13.Dziękował panu.