gornik.leczna.plPo kompromitującej przegranej w Świnoujściu 1:4, łęcznianie podejmowali kolejnego rywala z wybrzeża. Tym razem była to silniejsza Pogoń, co zresztą zweryfikowało boisko.
Początek pierwszej połowy należał zdecydowanie jednak do gospodarzy. Przez kwadrans, „zielono – czarni” byli zdecydowanie lepsi. Swoich szans nie wykorzystali Mariusz Zasada oraz Adrian Paluchowski. Portowcy powoli dochodzili do sytuacji, wykorzystując błędy w defensywie gospodarzy. W 30 minucie, Szczecinianie rozmontowali obronę Górników i do sytuacji sam na sam doszedł Bartosz Ława, którego sfaulował Prusak.
Arbiter bez zastanowienia wskazał na „jedenastkę”, którą pewnie wykorzystał doświadczony Moskalewicz. Nie minęły jednak 4 minuty, a łęcznianie doprowadzili do wyrównania. Z rzutu wolnego, przepięknym strzałem popisał się Dejan Miloseski, który nie dał najmniejszych szans bramkarzowi gości. Gra obu zespołów zdecydowanie przyśpieszyła, ale to goście byli bliżej wyjścia na prowadzenie. W 39 minucie znów w groźnej sytuacji znalazł się Ława, jednak sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Po kilku minutach, pomocnik Pogoni wpisał się w końcu na listę strzelców, wykorzystując „podanie” od ... Krzysztofa Kazimierczaka, który fatalnie skiksował.
Po przerwie, piłkarze Górnika obniżyli loty nie przeszkadzając zbytnio koncertowo grającej Pogoni. Znakomitej okazji nie wykorzystał Moskalewicz, którego powstrzymał Sergiusz Prusak. Łęcznianie przestawali istnieć na boisku. Jedyną wartą odnotowania sytuacją, był strzał z dystansu najlepszego po stronie gospodarzy Miloseskiego, który w fantastyczny sposób wybronił Janukiewicz. Błędy gospodarzy bezlitośnie wykorzystywali rywale i w 79 minucie było już 1:3. Wynik ustalił Bojarski, który dobił piłkę, wypuszczoną przez Prusaka.
Ostatnim aktem piątkowego meczu, była czerwona kartka dla stopera Górnika Pawła Magdonia, któremu najwidoczniej nie podobała się praca sędziego głównego tym spotkaniu i za dyskusję wyleciał z boiska.
Po ośmiu kolejkach Łęcznianie mają na swoim koncie jedynie trzy zwycięstwa. Reszta spotkań to same porażki. Z pewnością nie takiego obrotu sprawy spodziewali się kibice, którzy po piątkowym wieczorze nie mają powodów do optymizmu. Górnik gra źle, w zespole brakuje skuteczności, a do poziomu napastników dostosowali się już obrońcy, których kardynalne błędy ustaliły wynik spotkania. Mecz był znaczący dla gości, którzy przełamali wreszcie wyjazdową niemoc, tymczasem Górnicy odnieśli pierwszą porażkę na własnym terenie.