_efcd1b_tn.jpg)
Najprawdopodobniej to zbieg okoliczności, ale sprawę zbada prokuratura.
Do zdarzenia doszło dzisiaj rano na powierzchni. Po zasłabnięciu wartownika na pomoc ruszył mu pełniący dyżur medyczny lekarz. W czasie akcji ratunkowej on także zasłabł.
Na miejsce przyjechały karetki pogotowia. Wartownika nie udało się uratować. Zaś lekarzowi przywrócono akcję serca. Sprawę bada prokuratura i inspekcja pracy.
a czyktokolwiek odpowie dlaczego dyżurował na kopalni lekarz ponad 70-letni jak on nadawał się do jakiejkolwiek akcji ratowniczej w kopalni .Dlaczego SPZOZ w Łęcznej oddał opiekę lekarską w kopalni prywatnej firmie ,której właściciel nie ma żadnego związku z medycyną i zatrudniał przypadkowych ludzi na stanowiska lekarzy dyżurujących w kopalni.Uważam ze za taką sytuację są odpowiedzilni Dyrektorzy SPZOZ -dyrektor Rybak i Bojarski,którzy dopuścili do takiej sytuacji - Co na to związki zawodowe w kopalni i zarząd,czy zdają sobie sprawę ,ze opieka medycznanad pracownikami kopalni jest fikcją,że płaci się spore pieniądze do prywatnych kieszeni.Na marginesie chcę przypomniec,że Dyrektor Bojarski,który będzie startował do sejmiku wojewódzkiego to ten sam doktor ,który na zgrupowaniu Górnika w Turcji wyleciał po pijaku z 5 piętra hotelu.Jemu się udało przeżyć ale przy takich lekarzach górnicy w razie wypadku mają małe szanse
jasne, że zasłabł. Jestem pod wrażeniem jak to ludzie potrafią sobie dołożyć...
Mario, to Ty mijasz się z prawdą. Masz rację co do miejsca zdarzenia, ale pan wartownik zasłabł a nie się powiesił, więc nie pleć głupot.
Mario13: Sugerujesz, że wszystkie media na Lubelszczyźnie minęły się z prawdą?
Nie w Bogdance,tylko w Nadrybiu. Wartownik nie zaslabl,tylko sie powiesil. Jedyne co jest prawda w tym artyjule to to,ze ratownik zaslabl podczas resuscytacji. Samobojstwo jest przedmiotem sledztwa policji i prokuratora