gornik.leczna.plJedyną bramkę dla zielono-czarnych zdobył w drugiej części gry Kamil Oziemczuk. Ponownym katem łęcznian okazł się Daniel Koczon, zdobywca dwóch bramek. Trzecią bramkę dla nafciarzy dołożył Rafał Grzelak.
Górnicy wyglądali w tym spotkaniu niezwykle ociężale. Już po 14 minutach miejscowi byli na prowadzeniu. Po podaniu od wprowadzonego chwilę wcześniej za kontuzjowanego Majewskiego Wyczałkowiego, golkipera Górnika na raty pokonał były gracz Motoru Lublin, Daniel Koczon. Równo 10 minut później było już 2-0. Po fatalnie wykonanym rzucie rożnym, płocczanie wykorzystali składną i szybką kontrę, a ponownym strzelcom był Koczon, który jesienią trzykrotnie pokonywał Wierzchowskiego.
Szybko stracone bramki wyprowadziły z równowagi zespół Tadeusza Łapy i jeszcze przed 30 minutą było praktycznie po meczu. Po rzucie rożnym, wykonywanym po niefortunnej interwencji Prusaka, strzałem głową wynik ustalił Rafał Grzelak.
Wisła wyszumiała się w pierwszej części gry i to górnicy, w których szeregach doszło aż do trzech zmian po przerwie mocniej ruszyli do ataku. Efektem tego była bramka Kamila Oziemczuka. 7 minut po przerwie, "Oziem" po dośrodowaniu Niżnika i przedłużeniu przez Surdykowskiego pokonał Mierzwę lewą nogą. Kontaktowa bramka podziałała mobilizująco na łęcznian i już w 57 minucie mogło być tylko 3-2. Lewą stroną boiska popędził Oziemczuk, dośrodkował w pole karne, ale nadbiegający Paweł Tomczyk z 10 metrów źle złożył się do strzału i uderzył bardzo niecelnie.
Po kwadransie lekkiej przewagi, gra się wyrównała, a wynik spotkania do końca nie uległ już zmianie. Po bardzo słabej pierwszej i tylko nieco lepszej drugiej połowie górnicy przegrywają zasłużenie swoje pierwsze spotkanie po prawie 4 miesiącach przerwy.
Tomasz Płaza