fot. gornik.leczna.plDo składu na ten mecz powrócili już Prejuce Nakoulma oraz Adrian Bartkowiak, zabrakło natomiast kontuzjowanych Grzegorza Bronowickiego i Wallacea Benevente.
Obie strony zaczęły spokojnie, starając się nie otworzyć i nie popełnić błędu. Mimo to gra toczyła się dość szybko. Kilka dośrodkowań z rzutów wolnych Kazimierczaka nie przyniosło rezultatu, na skrzydłach bardzo aktywnie grał „Prezes” jednak i z nim nie mieli problemów obrońcy gości. Pierwszą groźną sytuację Nowosączczanie mieli w 17 minucie, jednak po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłki nie sięgnął Hlousek. Do przerwy żadna ze stron nie zdołała wypracować bramkowych okazji, głównie za sprawą dobrej gry obronnej obu zespołów.
Druga połowa przyniosła lekkie ożywienie gry. Górnicy od początku zaatakowali skrzydłami, jednak dośrodkowania Kazimierczaka oraz Pawła Tomczyka, skutecznie likwidował dobrze grający na przedpolu bramkarz Sandecji. W odpowiedzi goście mogli objąć prowadzenie jednak strzał Jończyka w pięknym stylu wybronił Prusak. Co nie udało się w 66, powiodło się w 68 minucie.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bębenka, bramkę głową zdobył kompletnie nie pilnowany Arkadiusz Aleksander. Łęcznianie ruszyli do ataku jednak ich próby z reguły kończyły się przed polem karnym przeciwnika. W 75 minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości znalazł się Sławek Nazaruk jednak nie potrafił pokonać pewnie broniącego tego dnia Mariusza Różalskiego. Tuż przed końcowym gwizdkiem, groźnie sprzed pola karnego uderzał Bartłomiej Niedziela, ale i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki.
Środowe spotkanie to przede wszystkim mecz walki, walki której nie można było Górnikom odmówić. Niestety jednak przez całe 90 minut Łęcznianie nie dali rady rewelacyjnie spisującej się w tym sezonie Sandecji. Kolejna porażka drastycznie przybliża zielono-czarnych do strefy spadkowej, nie można już sobie pozwolić na jakąkolwiek stratę punktową w następnych meczach. Pozostaje pytanie: czy jest to możliwe, biorąc pod uwagę problemy zdrowotne niektórych zawodników, np. Nakoulmy, którego brak całkowicie sparaliżował grę ofensywną w meczu z Pogonią. Na dole tabeli jest ciasno, spadku nikt chyba w Łęcznej nie przyjmuje do świadomości, dlatego też Górnicy muszą się przygotować na ciężką walkę by w przyszłym sezonie nie znaleźć się w grupie wschodniej 2 ligi.