gornik.leczna.plNaszpikowani gwiazdami goście przyjechali na Lubelszczyznę po pewne 3 punkty, jednak gospodarze pokazali wreszcie charakter i wolę walki. Było to także pierwsze spotkanie pod wodzą nowego szkoleniowca Mirosława Jabłońskiego.
Od pierwszych minut, szybsi byli zielono-czarni. Zbyt długo nie pograł Kamil Oziemczuk, który już po kliku minutach z powodu kontuzji został zmieniony przez Grzegorza Bronowickiego. Pierwszą groźniejszą sytuację Zabrzanie stworzyli sobie po około 10 minutach gry i od razu zakończyli ją golem. Na listę strzelców wpisał się Grzegorz Bonin, który na raty pokonał Jakuba Wierzchowskiego.
Bramka nie podłamała łęcznian, którzy rzucili się do odrabiania strat i zdecydowanie przeważali na boisku. W 13 minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Prejuce Nakuolma jednak sędzia przerwał grę dopatrując się pozycji spalonej. Chwilę później po akcji „Prezesa” na bramkę uderzał Velko Nikitovic, jednak Sebastian Nowak popisał się skuteczną interwencją. Zabrzanie szukali swej szansy w kontrach, tak jak w 27 minucie kiedy Bonin miał przed sobą jedynie Wierzchowskiego i uderzył minimalnie niecelnie. Chwilę wcześniej trener Jabłoński dokonał drugiej już w tej części gry zmianę, w miejsce Piotra Bronowickiego pojawił się Sławek Nazaruk, który od razu udowodnił, że był to dobry ruch. Gospodarze co raz nękali bramkę rywali, w 35 minucie centymetry od słupka uderzał Janusz Surdykowski. Starania Łęcznian przyniosły upragniony efekt na 5 minut przed przerwą, kiedy to po świetnej centrze Nazaruka, piłkę do własnej bramki skierował Adam Danch. Na przerwę piłkarze schodzili wśród braw, co ostatnio w Łęcznej praktycznie się nie zdarzało.
Druga część gry nie straciła na poziomie, obie strony dążyły do zdobycia gola. W 51 minucie mogli tego dokonać górnicy z Zabrza, ale będącego na czystej pozycji Bonina powstrzymał świetną interwencją Jakub Wierzchowski. Chwilę później, goście grali już w osłabieniu bowiem dwie żółte kartki w ciągu 60 sekund otrzymał Dawid Gajewski, który najpierw utrudniał wznowienie gry, a następnie ostro sfaulował „Radę” Bartoszewicza. Zabrzanie cofnęli się do defensywy, a Łęczna nie odpuszczała. W 63 minucie minimalnie ponad bramką główkował Sławek Nazaruk. Mimo przewagi, Górnikom nie udało się już do końca spotkania stworzyć stuprocentowych okazji. Mecz zakończył się remisem.
Sobotnie spotkanie było zdecydowanie jednym z lepszych w wykonaniu Górników w całym sezonie. Łęcznianie wreszcie pokazali, że umieją grać w piłkę, dominować na boisku i to ze zdecydowanie wyżej notowanym rywalem. Mecz był pełen emocji i nieliczna publiczność z pewnością nie mogła narzekać na nudę. Debiut nowego trenera można uznać za udany, tym bardziej że „zielono – czarni” mieli szansę na 3 punkty. Jeśli Górnicy będą grać tak do końca o pozostanie w pierwszej lidze możemy być spokojni.