gornik.leczna.pl\W spotkaniu 6 kolejki piłkarskiej I ligi piłkarze Górnika Łęczna pokonali na własnym boisku KSZO Ostrowiec Św. 2:1.
Sobotni mecz lepiej zaczęli goście, którzy w pierwszych minutach stworzyli sobie dwie groźne sytuacje. Najpierw po podaniu ze środka przed szansą stanął były gracz lubelskiego Motoru Wojciech Białek, jednak w ostatniej chwili drogę do bramki zablokował mu Dawid Sołdecki. Chwilę później w podobnej sytuacji znów czujni byli defensorzy Górnika.
Odpowiedź gospodarzy była błyskawiczna, w 9 minucie po akcji Nazaruka, do piłki doszedł Pesir jednak jego strzał zablokowali obrońcy. Po rzucie rożnym, przed niemal pustą bramką w piłkę nie trafił Sołdecki. Niespełna minutę później znów przed szansą stanął Tomas Pesir, ale tym razem czeski napastnik trafił w słupek. Był to jednak początek festiwalu niewykorzystanych okazji, które mogły się zemścić. W 21 minucie po jednej z kontr jakie wyprowadzili goście, w sytuacji sam na sam znalazł się Jakub Cieciura, ale na szczęście czujną interwencją popisał się Sergiusz Prusak. Mimo optycznej przewagi jaką z czasem wypracowali gracze z Ostrowca, to Górnicy byli bliżsi wyjścia na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą dwie znakomite sytuacje miał Brazylijczyk Nildo, jednak obu nie wykorzystał i pierwsza połowa skończyła się bezbramkowo.
Druga część gry przyniosła kolejne ataki gospodarzy. Cel został wreszcie osiągnięty w 54 minucie kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Miloseskiego, piłkę głową wbił do bramki Benevente. Po okresie słabszej gry z obu stron, humory gości popsuł Cieciura, który po drugiej żółtej kartce i w konsekwencji czerwonej musiał osłabić swój zespół.
Mimo przewagi, „zielono-czarni” nie potrafili utrzymać prowadzenia i już po chwili stracili bramkę. W 67 minucie na listę strzelców wpisał się Kanarski, który płaskim strzałem z dystansu nie dał szans Prusakowi. Remis nie urządzał nikogo, dlatego też mecz zaczął się od nowa. Lepsi okazali się Łęcznianie, których zmasowane ataki zaprocentowały na 4 minuty przed końcem meczu, kiedy to po dośrodkowaniu Nildo, bramkę z efektownych nożyc strzelił doświadczony Rafał Niżnik, ustalając tym samym wynik spotkania na 2:1.
Było to 3 zwycięstwo Górnika w tym sezonie odniesione na własnym boisku i w lidze. W grze Łęcznian jak zwykle brakowało skuteczności, co miało wpływ na kolejny dreszczowiec zaserwowany kibicom, bo warunki gry można było ustalić dużo wcześniej. Mimo to cieszą kolejne punkty na koncie Łęcznian. Kolejnym zadaniem jest wreszcie przełamanie wyjazdowej niemocy, najbliższa okazja w następnej kolejce w spotkaniu z Flotą Świnoujście.